Witam i o zdrowie pytam od tego zacznę iż gdzie nie popatrzę widzę a to kogoś kichającego , kaszlącego albo smarkającego . brrr , aż mi ciarki przeszły . Dobra mniejsza z tym . Mniejsza z chorobą - bo ją i tak trzeba przeżyć .
Zastanawiam się ,jedząc kanapkę po co piszę tu ? Szczerze nie wiem , nie znam na to odpowiedzi , być może muszę się gdzieś ,,wyszumieć'' , po prostu nie wiem . Dziwne ,że na wirtualnym świecie , gdzie każdy to może przeczytać , gdzie każdy może pomyśleć różne rzeczy o mnie , czy o tym blogu .
Otóż zacznę od ... właśnie , kolejnej powieści długiej wędrówki do Warszawy , do miasta pełnego tajemnic . Ile rzeczy się dzieje w tym niesłychanym mieście , wszystko naraz . Takie mam wrażenie . Nie mogłabym chyba na dłuższą metę tam mieszkać. Nie to , że jestem ,,wiejska '' czy coś , po prostu. Przeraża mnie hierarchia czy monotonność dnia warszawiaka , pewnie zaczyna od zgorzkniałego dźwięku budzika , który zapewne jest ustawiany o 6:00 , następnie szybki prysznic potem śniadanie itd . Następnie pół dnia siedzi , bądź przepracuje w pracy . Po pracy czyli koło 17:00 wracasz pewnie padnięty do domu i narzekasz na brak życia towarzyskiego i wybierasz się koło 20:00 do pobliskiego baru i tam rozpoczynasz swoje ,,życie towarzyskie'' , nie wiesz jak trafiłeś do domu , wstajesz z bólem głowy i dzwonisz do pracy i żądasz urlopu na ,, żądanie'' . Tak rozpocznie się Twój być może dzień . Ale , dobrze to ma być mój blog nie będę pisać o Panu X , tylko o sobie , być może o sobie wirtualnej ? Kto wie . Otóż mój dzień nie różni się od Pana X z wyjątkiem jednego nie idę na ,,drinka'' tylko przesypiam cały swój wolny dzień .
I co nudne ? Pewnie ! Dlatego staram się ,jak narazie nie widać , ale się staram zmienić to .
Cóż zbliżają się Święta , uwielbiam ten czas ,,udawania'' , ale jednak ma swój urok. Kocham ten nastrój przedświąteczny i szaleństwo zakupowe , choinki , pierdółki itd. Lupie poczuć tą siłę Bożego Narodzenia . Jedyny czas w roku gdzie jak ja pragnę życzliwości jest ...
Na koniec jak każdy chcę jednak Życzyć Wam wszystkiego dobrego na Święta - czy jak wolicie Wesołych Świąt !
nearly mature girl !
Historia borykającej dziewczyny - warszawianki , która urodziła się w Warszawie ,a nie zna ani jednej nazwy warszawskich ulic , kojaży zaledwie charakterystyczne ,,zabytki'' warszawy i niektóre galerie handlowe .
Łączna liczba wyświetleń
czwartek, 13 grudnia 2012
niedziela, 21 października 2012
Nadejszła wielkopomna chwila odkrywania.
Przede wszystkim chcę znieść Wam coś z mojego małego , może dość monotonnego życia trochę narzekań , trosk czy też trochę dawki śmiechu . Otóż dzisiejszy w niedzielny ,,poranek'' wstałam o 5.50 i za oknem powitało mnie kilka święcących jasnym światłem gwiazdy -paranoja . Następnie przyszykowałam się i było może już kilka minut po szóstej , wyruszyłam w drogę do Warszawy.
I tu zaczyna się mianowicie problem z samym ,,wjazdem'' do zatłoczonego, przyspieszonego rytmu życia warszawskiego . Nie cierpię jak warszawiacy są tak podenerwowani czy źli na cały świat . Powinniśmy siać nasionko uśmiechu i troszkę życzliwości być może jak było kiedyś. Nasz kraj staje się okrutny.
Dobra wracając do ,,wjazdu'' na wstępie słyszę szelest liści przy gwałtownym wietrze w okolicach metra , od razu pomyślałam ,że warszawiacy są jak wiatr . Jedni lecą biegiem i szybko przeżywają swoje życie , drudzy ,,wieją'' tak jak trzeba i żyją swoim harmonijnym życiem ( jeśli istnieje jeszcze taki rodzaj ludzi) . Jest taka piosenka , gdzie pozwolę sobie przecytować tekst : ,,gdzie się podziały tamte czasy'' , ,,żyło się jak we śnie'' przyznam , że brakuje mi tamtych czasów ,mimo iż mam tylko 19 lat . Tak marne 19 lat a tęsknie a za tamtymi czasami , w mojej głowie jest wciąż pytanie ,,gdzie podział się tamten świat ''?
Jak widać z początku tego postu mam problem z rozpoczęciem napisania co dalej , bo tak naprawdę takie jest moje życie .. Codziennie spotykam się z krytyką , złością ale i też przyjemnościami . Chyba jak w życiu każdego chce ,,przeżyć ,życie jak najlepiej'' a co to znaczy ?
Być może jakąś dawkę adrenaliny , być może zwykłe przesiadywanie przed telewizorem , a może po prostu założyć rodzinę , mieć dzieci i wnuki i na starość powiedzieć , że to co zrobiłam bądź nie zrobiłam dodam do wspomnień , do rozdziału w mózgu zwanego pamięcią długotrwałą . Siedzieć na werandzie w krześle bujanym i opowiadać wnukom jak to było jak babcia przeżyła swoje życie ... Jak przeżyła pierwszą miłość , jak przeżyła swoje pierwsze wzloty i upadki .
Jak zwykle zaczynam jedno i tego nie kończę , to muszę zmienić w sobie na pewno . Otóż dokończmy tuż przed wejściem do metra spotykam staruszkę handlującą kwiatami , z boku ktoś roznosi ulotki , a w oddali zapomniana strefa ,,drogi powrotnej skąd przybyłam'' i wkraczam w ten szalony świat warszawski . Naiwna dziewczyna nie znająca żadnej nazwy ulic , rusza w drogę w poszukiwaniu starej Warszawy . Otóż pierwsze co trafiłam to na drogę ,,Żelazną' ' . Droga podobna jak wszystkie inne ulice w tym mieście , te same bloki , te same samochody , te same przystanki , te same chodniki i te same reklamy... W odnalezieniu starej ulicy znalazłam w okolicach ulicy ,, Grzybowej'' i ,,Łuckiej'' stare budynki zbudowane ze starej cegły , rozpadające się już . Na każdym z nich wisi już tabliczka ,, Uwaga grozi zawaleniem , brak przejścia'' ., Straszne , że zamiast kontynuować tradycje i charakter starej Warszawy poprzez odnowe tych budynków , to miasto je burzy i stawia kolejne ,,szklane domy''.
Na tym dziewczyna przerwała poszukiwania na dzień dzisiejszy iż musiała sie uczyć , by przeżyć w przyszłości tego państwa ,a dziwią się , że młodzi uciekają zagranicę .
Męcząca i ciężka Warszawa dała znać dziewczynie wracającej ze szkoły , nie dość ,że się zgubiła to jeszcze wszystko było pozamykane .. wracając do swojej strefy bezpieczeństwa , czyli drogi A skąd wyjechałam rano do Warszawy stała się odrazu znajoma i przyprawiła uśmiech dziewczynie iż znała tu wszystko . Dzień kończy właśnie pisząc tego bloga i patrząc poraz kolejny na gwiazdy świecące za oknem . Można optycznie pomyśleć , że przy budzeniu i zasypianiu budzą mnie gwiazdy , ech no cóż chyba taka pora roku .
I tu zaczyna się mianowicie problem z samym ,,wjazdem'' do zatłoczonego, przyspieszonego rytmu życia warszawskiego . Nie cierpię jak warszawiacy są tak podenerwowani czy źli na cały świat . Powinniśmy siać nasionko uśmiechu i troszkę życzliwości być może jak było kiedyś. Nasz kraj staje się okrutny.
Dobra wracając do ,,wjazdu'' na wstępie słyszę szelest liści przy gwałtownym wietrze w okolicach metra , od razu pomyślałam ,że warszawiacy są jak wiatr . Jedni lecą biegiem i szybko przeżywają swoje życie , drudzy ,,wieją'' tak jak trzeba i żyją swoim harmonijnym życiem ( jeśli istnieje jeszcze taki rodzaj ludzi) . Jest taka piosenka , gdzie pozwolę sobie przecytować tekst : ,,gdzie się podziały tamte czasy'' , ,,żyło się jak we śnie'' przyznam , że brakuje mi tamtych czasów ,mimo iż mam tylko 19 lat . Tak marne 19 lat a tęsknie a za tamtymi czasami , w mojej głowie jest wciąż pytanie ,,gdzie podział się tamten świat ''?
Jak widać z początku tego postu mam problem z rozpoczęciem napisania co dalej , bo tak naprawdę takie jest moje życie .. Codziennie spotykam się z krytyką , złością ale i też przyjemnościami . Chyba jak w życiu każdego chce ,,przeżyć ,życie jak najlepiej'' a co to znaczy ?
Być może jakąś dawkę adrenaliny , być może zwykłe przesiadywanie przed telewizorem , a może po prostu założyć rodzinę , mieć dzieci i wnuki i na starość powiedzieć , że to co zrobiłam bądź nie zrobiłam dodam do wspomnień , do rozdziału w mózgu zwanego pamięcią długotrwałą . Siedzieć na werandzie w krześle bujanym i opowiadać wnukom jak to było jak babcia przeżyła swoje życie ... Jak przeżyła pierwszą miłość , jak przeżyła swoje pierwsze wzloty i upadki .
Jak zwykle zaczynam jedno i tego nie kończę , to muszę zmienić w sobie na pewno . Otóż dokończmy tuż przed wejściem do metra spotykam staruszkę handlującą kwiatami , z boku ktoś roznosi ulotki , a w oddali zapomniana strefa ,,drogi powrotnej skąd przybyłam'' i wkraczam w ten szalony świat warszawski . Naiwna dziewczyna nie znająca żadnej nazwy ulic , rusza w drogę w poszukiwaniu starej Warszawy . Otóż pierwsze co trafiłam to na drogę ,,Żelazną' ' . Droga podobna jak wszystkie inne ulice w tym mieście , te same bloki , te same samochody , te same przystanki , te same chodniki i te same reklamy... W odnalezieniu starej ulicy znalazłam w okolicach ulicy ,, Grzybowej'' i ,,Łuckiej'' stare budynki zbudowane ze starej cegły , rozpadające się już . Na każdym z nich wisi już tabliczka ,, Uwaga grozi zawaleniem , brak przejścia'' ., Straszne , że zamiast kontynuować tradycje i charakter starej Warszawy poprzez odnowe tych budynków , to miasto je burzy i stawia kolejne ,,szklane domy''.
Na tym dziewczyna przerwała poszukiwania na dzień dzisiejszy iż musiała sie uczyć , by przeżyć w przyszłości tego państwa ,a dziwią się , że młodzi uciekają zagranicę .
Męcząca i ciężka Warszawa dała znać dziewczynie wracającej ze szkoły , nie dość ,że się zgubiła to jeszcze wszystko było pozamykane .. wracając do swojej strefy bezpieczeństwa , czyli drogi A skąd wyjechałam rano do Warszawy stała się odrazu znajoma i przyprawiła uśmiech dziewczynie iż znała tu wszystko . Dzień kończy właśnie pisząc tego bloga i patrząc poraz kolejny na gwiazdy świecące za oknem . Można optycznie pomyśleć , że przy budzeniu i zasypianiu budzą mnie gwiazdy , ech no cóż chyba taka pora roku .
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)